Czym jest sukces? Jaka jest jego miara? Dlaczego nie odniosłem sukcesu?

Na te i inne pytania postaram się odpowiedzieć w tym poście. Podstawą do tych odpowiedzi będzie dwa lata aktywnego blogowania, historia która to zapoczątkowała, moje doświadczenia z tym związane.

Blog ten prowadzę dwa lata. Czy to nie jest sukces?

Jest, ogromny! Przecież dwa lata miesiąc po miesiącu piszę posty z reguły związane z tematem IT i programowaniem. Blog pomógł mi w rozwoju nie tylko umiejętności związanych z programowaniem ale również rozwinąć siebie.

Czy to jest sukces? A może porażka? Przecież tego nikt nie czyta. Wchodzą tylko boty (pewno przypadkiem). Miara sukcesu?

Niektórzy mierzą w milionach inni, w samochodach jeszcze inni w ilości wejść. A ty w czym mierzysz?

Dlaczego to robisz?

Bo lubię!. Zawsze lubiłem. Przed erą internetu pisałem listy, pisałem mój „dziennik” (brzmi lepiej niż pamiętnik). Mam go jeszcze, ukryty przed światem i czasami tam zaglądam, wspominam. W pewnym momencie przestałem. Zakończyłem pewien etap.

Nastąpiła długa przerwa, studia, praca, małżeństwo, dzieci.

Przebudzenie

Tak, to dobry termin przebudzenie.Nastąpiło w 2014. Nie pamiętam już dlaczego ale za pragnąłem mieć bloga. Zapragnąłem coś napisać uzewnętrznić się. Napisałem dwa wpisy wiem, że w planach było jeszcze kilka. Nie pamiętam czemu przestałem.

Cztery lata później rozpocząłem drugie podejście. Udane. Piszę do dziś i nie zamierzam przestać. Choć, nie jest łatwo.

Droga bez powrotu

Do roku 2018 miałem już pewien bagaż doświadczeń związany programowaniem. Na internecie przypadkiem wpadłem na Macieja Aniserowicza i jego książkę. Przez nie których uważaną za bezwartościową, a przez innych ubóstwianą. Czym była dla mnie?

Drogą bez powrotu.

Postanowiłem wskrzesić bloga. O czym będę pisał? Przecież mam aplikacje do obsługi maratonu rowerowego. Aplikacje z którą przez kilka  lat byłem bardzo mocna złączony. Mogę pisać o tym jak ją tworzę, o problemach i pomysłach, może komuś się przyda. MOgę pisać o wszystkim.

Powrót do przeszłości

Przygoda z Maratonem rozpoczęła się przypadkiem w roku 2013. Z programowaniem trochę wcześniej, bo w roku 2008. Po pięciu latach pracy na kopalni (KWK Borynia), poszedłem do pracy jako tester oprogramowania w Katowicach. Byłem już żonaty, studiowałem wieczorowo informatykę na Politechnice Śląskiej. Rano do pracy na kopalni, a wieczorem do Gliwic (45 km dalej). To był dobry czas, chociaż wiecznie niewyspany byłem.

To żona spowodowała, że zmieniłem zawód elektromontera na testera oprogramowania. To w tej firmie ustaliłem cel na resztę mojego życia. Tam w Katowicach powiedziałem sobie, że chcę być programistą. Urodził się syn w między czasie. Praca przyjemna ale dojazdy dobijały. W końcu po 13 miesiącach pracy zostałem zwolniony.  Redukcja etatów, zwolnili wszystkich testerów.

Zostałem bezrobotny. Próbowałem zdobyć pracę jako programista, tester ale bez rezultatu.

Trzy miesiące bezrobotnego to stanowczo za długo. Znalazłem pracę jako informatyk w hurtowni kwiatów oraz zostałem nauczycielem w technikum informatycznym, które wcześniej ukończyłem. Po roku uczenia innych wiem, że nie nadaje się na nauczyciela (potrzebowałem pieniędzy).

W między czasie ciągle programowałem robiąc mało znaczące aplikacje. Pracując w hurtowni kwiatów ukończyłem studia i zdobyłem tytuł inżyniera. Po trzech miesiącach zostałem informatykiem na kopalni tym razem KWK Jankowice.

Rok 2013

Ten rok, to był przełomem. Jedna aplikacja odmieniła wszystko skierowała przyszłość na inne tory. Aplikacja do obsługi maratonu rowerowego. Przez kolejne sześć lat byłem związany nie tylko z tą aplikacją ale z całą imprezą. Kolejne edycje przynosiły nie tylko nową wersje systemu ale coraz większą odpowiedzialność, biuro zawodów, facebooka, regulamin, kontakty z zawodnikami.

Rok 2018

To był kolejny przełom oprócz reaktywacji bloga, postanowiłem polepszyć mój programistyczny warsztat. Dobre praktyki, SOLID, DRY, KISS, TDD, refaktoryzacja, potem architektura, Event Storming, książki, konferencje, podcasty.

To był mój nowy początek, nowe otwarcie. Jeździłem na meetup-y, spotykałem ludzi. Odważyłem się zagadać do nich, co dla mnie łatwe nie było, opłacało się. Związałem się  z ludźmi z DevEnv. Otrzymałem dostęp do slacka i tam poznałem jeszcze więcej osób, które pomogły mi się rozwinąć.

Pod koniec roku 2018 postanowiłem pożegnać się z maratonem, trudna decyzja ale frustracja narastała.

Rok 2019

W tym roku pożegnałem się z imprezą. W których w ostatnich edycjach zaangażowana była cała moja rodzina, łącznie z dziećmi (w między czasie pojawiła się na świecie córka). Powiedziałem dość,  praca nie przynosi takich rezultatów jak chciałem.

Rok 2020

Ten rok zaczął się nie najlepiej. Styczeń kolejna nieudana próba zmiany pracy, a potem kilka naście dni szukania siebie. Odnalazłem, przypadkiem w wirtualnej rzeczywistości, w projekcie, który pozostał po DNA i kilku innych pomniejszych pomysłach.

Wiosna

Wiosna zawsze przynosi coś nowego. Tym razem pandemie.

Dla mnie marzec był ciężki, sądzę że dla części społeczeństwa również. Do teraz zbieram plony tego marca, co jakiś czas pojawia się strach i niepewność. Moja żona stała się moją największą podporą, ona wyciąga mnie z tego myślowego bagna. Dzieci przypominają mi, żebym za często nie myślał o sobie. A blog i kolejne projekty skutecznie kierują myśli na inne tory.

Sukces i szczęście

Jestem szczęśliwym mężem i ojcem. Mam żonę, która mnie wspiera i mi pomaga. Mam dzieci z których jestem dumny, które nie pozwalają o sobie zapomnieć. Cieszę się z tego. Mam rodzinę na którą mogę liczyć. Mam kolegów służących mi pomocą. Po wielu latach zostałem programistą i nie przestałem się rozwijać w tym kierunku.

Mam bloga na którym mogę się uzewnętrznić coś napisać, przekazać moją wiedzę, doświadczenia, myśli. Nie poddałem się w drodze do celu, bez względu na wszystko pozostałem wierny swoim ideałom.

To jest sukces i szczęście. Sukces i szczęście, które sam sobie definiuje i określam.

To jest miara mojego sukcesu!.

Przyszłość?, nie wiem co przyniesie, nie znam jej. Postanowiłem dalej pisać na blogu, chociaż wiem, że nie mam wielkiej widowni. Właściwie żadnej. To nie ma znaczenia, wierzę, że nadejdzie czas, w którym ja nauczę się pisać lepsze posty, a ludzie chętnie będą je czytać i dzielić się spostrzeżeniami. Po prostu muszę sobie dać więcej czasu i te dwa lata, które były traktować jak naukę pisania, wyuczenia nawyku. Ten blog jest jak nauka programowania, trzeba napisać dużo projektów nie zawsze udanych ale każdy z nich jest takim małym krokiem do celu. Ja wierzę że ten cel jest na wyciągnięcie ręki.

Więc, jeśli dotarłeś aż tu drogi czytelniku. Napisz czym jest dla Ciebie sukces i szczęście.

Linki do osób i stron, które na mnie wpłynęły (kolejność nie ma znaczenia):

Kategorie: Inne