Nie lubię pisać o moich przemyśleniach, to się zawsze wiąże  z odkrywaniem samego siebie przed światem, nadstawianiem policzka.

Na blogu wyznaczyłem pewien punkt „do kursu DNA” i „po kursie DNA”, wykorzystując nadarzającą się okazje pokrótce przedstawie moją historię.

Przed kursem

Nie programuje od przedszkola, nawet od podstawówki i od szkoły średniej, dopiero od szkoły „policealnej” gdzie miałem styczność z Turbo Pascalem i Delphi (pisałem pracę na temat sieci neuronowych ;-).

W między czasie (na drugim roku szkoły policealnej) rozpoczołem pracę w zawodzie ślusarza, a potem elektromontera na kopalni ( szkołą była wieczorowa;-). Po jej zakończeniu postanowiłem iść na studia, na Politechnikę Śląską w Gliwicach (była filia w Żorach, również wieczorowo), pierwszy rok był w Żorach, reszta w Gliwicach. Więc rano do roboty, a po południu do Gliwic (do Żor mam 10 km, do Gliwic 45 km).

W między czasie ożeniłem się ( ;-)). Studia miały trwać cztery i pół roku ale się nie co przedłużyły (tęskniłem za polibudą). Za namową żony zmieniłem robotę elektromontera na testera oprogramowania (miałem być tam też programistą, nie wyszło). Jako tester pracowałem w Katowicach, droga do pracy mocno się wydłużyła przed zmianą piętnaście minut piechotą, a po zmianie ponad czterdzieści pięć minut samochodem . Było fajnie (stawiałem pierwsze kroki jako programista, poznałem wspaniałych ludzi). Nic co dobre nie trwa wiecznie,zaczęły się zwolnienia,  zwolnili i mnie, po roku pracy (13 miesięcy),  trudno.

W między czasie urodził się syn (jeszcze jak pracowałem w Katowicach). Po zwolnieniu, rozpoczołęm poszukiwania pracy, trzy miesiące byłem bezrobotnym (na zasiłku), znalazłem robotę jako informatyk w hurtowni kwiatów, nawet uczyłem w szkole (o tym chciałbym zapomnieć, potrzebowałem kasy).

Po trzech miesiącach zabawy z kwiatkami (wtedy zdobyłem tytuł inżyniera po ponad siedmiu latach ;-), poszedłem pracować na kopalnie jako informatyk (obsługa informatyczna). Tam przerobiłem kilka lat, ucząc się programowania na jakiś prywatnych projektach, aż pojawiła się opcja zrobienia aplikacji do pomiaru czasu na maratonie rowerowym.  Na kolejnych sześciu edycjach moja aplikacja mierzyła czas zawodników, co roku pisałem właściwie na nowo zmieniała się wraz z moimi umiejętnościami.

Po kilku latach bycia informatykiem na kopalni, zmieniłem dział w obrębie mojej firmy przeszedłem do programistów.W między czasie urodziła się córka. Od około pięciu lat pracuje jako programista. Od połowy 2018 roku prowadzę aktywnie bloga i staram się rozwijać moje umiejętności. W zeszłym roku zrezygnowałem z obsługi maratonu rowerowego i kupiłem, za pieniądze zdobyte w ostatniej edycji, kurs DNA.

Kurs DNA i Torfowisko

Licząc na to, że dzięki zdobytej wiedzy nie popełnię więcej błędów jakie popełniłem przy tworzeniu aplikacji do maratonu rowerowego.

Wyszedłem z założenia, że muszę coś zrobić w moim „nędznym programistycznym życiu ;-)”. Brakowało mi wiedzy i celu, przy okazji pomyślałem, że może spotkam ludzi, którzy  pomogą mi zrozumieć o co w tym programowaniu chodzi.

Agenda była obiecująca i bardzo ciekawa. Mnie interesowała pierwsza cześć DNA (do systemów rozproszonych), druga mniej (od systemów rozproszonych). Skupiłem moją uwagę i energię na Event Stormingu (który zgłębiam od jakiegoś czasu). Przy okazji ES narodził się pomysł, dzięki zadaniom z DNA, żeby teorie z praktyką połączyć. Tak powstało Torfowisko, czyli projekt sklepu sprzedającego torf ;-).

Na podstawie którego to sklepu rozpoczęliśmy w zespole trzyosobowym wykonywać zadania domowe z DNA. Jeżeli chodzi o same zadania to Event Storming we wszystkich poziomach był pracą wspólną, a model C4 powstał potem na podstawie właśnie ES-gu. Chociaż w DNA, C4 jest wcześniej ale zrozumienie Torfowiska poprzez ES ułatwiło mi zrobienie zadań z modelu C4.

Ostatnim etapem było stworzenie kodu z Event Stromingu Design Level, co za pierwszym podejściem również pracą wspólną było. Ale ja nie poradziłem sobie z tym za dobrze. Dobra było bardzo źleeee. Żeby zatrzeć te złe wrażenie napisałem na nowo kod, który stał się w pewnym momencie odskocznią od całego świata i mojej pracy.

Przy okazji poznałem SQlite in memory i in file, wcześniej się nie zajmowałem tą bazą. Zrobiłem sobie przełącznik między bazami. Tworząc kod próbowałem unit testów i TDD, co było trudne i dalej jest ale zacząłem tak pisać.

Torforwisko zatrzymało się na drugim bonuded contextcie czyli rabatach. Pytanie na slacku z DNA wcale nie rozwiało moich wątpliwości, a narodziły się nowe. Torfowisko czeka na nowe otwarcie (kolejne).

Warto wspomnieć, że przy okazji Torfowiska i DNA miałem szanse współpracować z dwoma programistami, którzy poświęcili swój czas i chęci żeby pomóc mi ogarnąć ES. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy i wdzięczny im za to. Przy okazji, Pawła poznałem trochę wcześniej na slacku z DevEnv-a, a Kubę poznałem poprzez slacka z DNA.

Kurs DNA, i jego następstwa.

Kurs DNA nie dał mi jakiś konkretnych materialnych korzyści, nie czuje się jakiś wybitnie mądry. Kurs ten wyznaczył dla mnie pewną ścieżkę którą powoli będę sobie szedł, sprawił że pewne tematy stały się bardziej zrozumiałe, a inne pokazały, że są skomplikowane, a ja widzę tylko wierzchołek góry.

DNA jest tylko kolejnym przystankiem, na drodze głębszego zrozumienia ogólnie pojętego programowania. Cel jest jeszcze daleko, być może nigdy go nie osiągnę ale wydaje mi się że w tym przypadku liczy się nie cel a droga, a każdy kurs, przeczytana książka, aplikacja (po za pracą i w pracy) przybliża mnie do tego.

Co dalej?

Zobaczymy, na pewno nie mam zamiaru się zatrzymywać, bo podjąłem pewne postanowienia i chce je wypełnić. Jednym z nich jest ten blog i pisanie na nim.

Podsumowanie – nie tylko DNA

Ostatnio odkryłem rozmowy Rafała Mazura i Marcina Osmana. , które zmotywowały mnie do dalszego działania i pracy nad swoimi słabościami (oporem). Odkryłem je po tym jak stwierdziłem, że najlepszym zakończeniem kursu DNA będzie zmiana pracy ;-), pracy nie zmieniłem (cóż bywa).

Przy okazji postanowiłem wyeliminować słowo „spróbuje” i zastąpić słowem „zrobię”. Jest jeszcze kilka rzeczy które postanowiłem zrobić, a o których jest mowa w rozmowach wyżej wymienionych panów. Odkryłem ich przez MiroBurn.

P.S. Każdy może być programistą nawet ślusarz/elektromonter, trzeba tylko chcieć, cele sobie wyznaczać i ruszyć dupę.

P.S.2 Jestem jedynym programistą w DNA, który za swoją pracę otrzymuje węgiel ;-).

Kategorie: DNA-Zadania